Moja trudna skóra: naczynka, rumień, trądzik różowaty

CHANTARELLE Moja trudna skora naczynka rumien tradzik rozowaty

W konkursie “MOJA TRUDNA SKÓRA: NACZYNKA, TRĄDZIK RÓŻOWATY” zorganizowanym z portalem CzasNaZmiane.pl wzięło udział ok 2 tys. osób! Serdecznie dziękujemy za wszystkie wypowiedzi. Poniżej wybrane z nich, jakie opowiadają o problemach ze skórą naczynkową lub z trądzikiem różowatym.

 

 

Kobieta, 23 lata. Moim problemem jest skóra naczynkowa. Szczególnie w okolicy nosa. Mam katar sienny i wiosną oraz latem przy częstym wycieraniu nosa pojawiają się naczynka i bolesność okolic nosa. Przez pewien czas pomagały mi tłuste kremy lub wazelina, jednak od zeszłej wiosny naczynka są widoczne cały czas. Na razie walczę samodzielnie przy użyciu preparatów z aptek, niestety problem nie znika. Kobieta, 32 lata.

 


 

Moja cera niewątpliwie jest problematyczna. Przy nagłych zmianach temperatury lub wysiłku fizycznym dostaję rumień na twarzy. Nie ma znaczenia czy jest to okres letni czy zimowy. W okolicach nosa, pod oczami i na policzku mam kilka popękanych naczynek. Mam dość bladą skórę, dlatego też są one bardziej widoczne, niż u innych osób. Staram się traktować moją skórę twarzy jak najlepiej. Jeśli jestem w stanie, to unikam gwałtownych zmian temperatury, nie chodzę na saunę, nie opalam się, nie palę, rzadko kiedy jem pikantne potrawy, zimą nawilżam powietrze, przyjmuję witaminę C, regularnie stosuję kremy, mleczka i toniki dostosowane do mojej skóry, peeling twarzy wykonuję tylko enzymatyczny lub kawitacyjny u wykwalifikowanej kosmetyczki. Skóra odwdzięcza mi się dobrym wyglądem, jednak zawsze muszę pamiętać o profilaktyce. W kosmetykach szukam przede wszystkim składników nawilżających, rutyny, witaminy C lub ich pochodnych, witaminy A i E oraz ekstraktu z miłorzębu japońskiego. Te składniki sprawiają, że moja skóra czerwieni się w znacznie mniejszym stopniu. Nigdy nie kupuję kosmetyków, które mają w składzie alkohol, nie stosuję mydła oraz gruboziarnistych peelingów. Jestem kobietą, mam 25 lat.

 


 

Ja mam tak zaawansowany problem związany z rumieniem i rozszerzonymi naczynkami. Mam 46 lat i chodzę na zabiegi IPL. Zabieg jest drogi, ale widać efekty. Ponadto, unikam słońca i ostrych przypraw. Nie biorę gorących kąpieli. Używam kremów przepisanych przez dermatologa i tych zalecanych przez lekarza medycyny estetycznej.

 


 

U mnie problem rozszerzonych naczynek uwidacznia się bardziej latem i zimą. Ekstremalne temperatury tak na moją skórę działają. Stosuję dobre kremy i chodzę na zabiegi. W kremach szukam składników takich jak: piroktonian olaminy, ekstrakt ze złotej algi, D-pantenol, wosk z oliwek, alantoina.

 


 

Kobieta 31 lat, mam ogromny problem ze skórą. Na moich policzkach i w okolicach mojego nosa mam czerwone naczynka. To bardzo źle wygląda zwłaszcza latem i zimą. Gdy jest mróz to skóra moja jest jeszcze bardziej czerwona, gdy jest słońce to również staje się bardzo czerwona. Nie wiem jak walczyć z tym. Konkurs bardzo mnie zainspirował, żeby wreszcie zadbać o siebie i pójść do specjalisty, zapytać jak dbać o skórę. Może kupię jakiś krem – te konkursowe kremy wydają się być stworzone dla mojej skóry. Wszystko przede mną jestem pełna nadzieję, że jakoś zmniejszę ten problem.

 


 

Mam cerę naczyniową. Liczę 45 wiosen. Szukam kremów dedykowanych mojemu rodzajowi skóry. Kupuję kremy, które widocznie redukują objawy skóry naczyniowej. Zapobiegają pojawieniu się nowych zaczerwienień. Przywracają skórze jednolity koloryt i blask. Chronią skórę przed drażniącym działaniem promieniowania UV. Zawierają zielony pigment, których optycznie neutralizuje zaczerwieniania. Krem mój musi być bez parabenów. Najlepiej jakby krem miał następujące składniki: Algi, które przeciwdziałają rozszerzaniu się naczyń włosowatych, zmniejszają ich przepuszczalność. Pronalen, który wzmacnia napięcie naczynek, działa przeciwrumieniowo i poprawia cyrkulację krwi. Wraz z witaminą C wzmacnia ściany naczyń krwionośnych. Trokserutynę, która zwiększa elastyczność i poprawia napięcie naczyń włosowatych oraz przyspiesza cyrkulację krwi. Filtry UVB: SPF 20 / UVA: 10, które chronią delikatną, zaczerwienioną skórę przed drażniącym działaniem promieniowania UV. Zielony pigment, który optycznie neutralizuje zaczerwienienia skóry

 


 

Mam cerę mieszaną (połączenie tłustej i suchej karnacji, więc dość trudnej w pielęgnacji, przy okazji wyszedł rym :)). Występują u mnie jednak od jakiegoś czasu zaczerwienienia na twarzy. Trochę dziwne, bo mam cerę mieszaną, a nie naczynkową, ale jeśli chodzi o sposób pielęgnacji dowiedziałam się, że jest bardzo podobnie i powinnam tak jak “właścicielka” naczynkowej karnacji używać podobnych kosmetyków i tak również dbać o siebie. A więc podstawowymi kosmetykami, które zawsze muszę mieć pod ręką; jest mleczko kosmetyczne i krem nawilżający, nietłusty. Mleczko jest bardzo ważne. Po pierwsze usuwa dogłębnie makijaż, a po drugie wszelkie inne zanieczyszczenia na skórze twarzy. I po trzecie bardzo skutecznie nawilża twarzyczkę:). Jeśli chodzi o krem, to trochę tłuściejszy nakładam na bardziej suche miejsca, przeważnie na policzki i skronie. Jestem kobietą dobrze po 40-stce, więc i potrzebuję kremów przeciwzmarszczkowych, a używam na bazie witaminy A, E.

 


 

Jeśli chodzi o moją pielęgnację mojej cery, to mam swoje kompendium wiedzy już po latach doświadczeń, a mianowicie wiedząc, że moja skóra jest delikatna i ulega podrażnieniom muszę odpowiednio odtłuszczać, oczyszczać i nawilżać cerę. Stosuję specjalne preparaty do cery mieszanej, które skutecznie redukują wydzielanie sebum i chronią moją twarz przed wysuszeniem (policzki). Ważne jest również mycie twarzy. Staram się myć buźkę przynajmniej dwa razy dziennie, korzystając ze specjalnego zestawu ( żel i tonik), używam tylko Kosmetyków bezalkoholowych. A raz na jakiś czas wyskoczę do zaprzyjaźnionego salonu kosmetycznego na jakiś zabieg odświeżający lub chemiczny peeling, który pomoże zlikwidować nadmierny łojotok i rozszerzone pory. Kochałam gorące kąpiele- weto, musiałam z nich zrezygnować, podobnie jak i z solarium. Wiele czynników ma negatywny wpływ na naszą skórę cerę naczynkową, rumień (alkohol, kwasy owocowe, peelingi ziarniste, czynniki zewnętrzne jak ziąb, wilgoć, itp.) Warto dla naszego zdrowia odwiedzić dermatologa, przebadać wszystkie pieprzyki, inne znamiona. Ja wychodzę właśnie z takiego założenia, że lepiej pójść raz a dobrze, nawet zapłacić te parę złotych, ale przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. W trosce o swoją skórę sporządziłam specjalne vademecum :), do Którego staram się stosować, a efekt może być tylko na plus. Organizmu nie da się oszukać. Czujemy się na 20 lat, wyglądamy jak nastolatki niestety ważne jest również, to co jest wewnątrz nas. Ale, żeby poniekąd oszukać nasz organizm, nie zaszkodzi, a nawet pomoże zastosować się do zdrowej kuracji, zdrowego trybu życia. A więc dbając o swoją skórę (nie będę kreatywna), staram się odżywiać zdrowo ( dużo owoców, warzywka na parze, np. gotowana marchewka, buraczki). W wielu produktach spożywczych, podobnie jak w powietrzu i w wodzie są toksyny. A więc moje potrawy obfitują przeważnie w witaminę A i cynk. Ponadto piję 1,5 wody mineralnej dziennie, uprawiam sport (bieganie, rowerek, tudzież stacjonarny fitness) shape; jak najmniej się stresować!!! Niestety stres jest tym złym czynnikiem, który bezpośrednio wpływa na jakość naszej skóry. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić :), ale trzeba się jednak starać, aby nasza skóra z upływem lat była piękna i młoda. Jeśli zaś chodzi o kosmetyki, to stosuję kremy oraz balsamy nawilżająco-regenerujące. Po kąpieli np. smaruję ciało oliwką kosmetyczną. Na wzmocnienie (włosy i paznokcie) przyjmuję ostatnio modne suplementy diety. A raz w tygodniu nakładam maseczkę z siemienia lnianego.

 


 

Moim problemem jest trądzik różowaty. Mam go nie od dziś, w zasadzie od kilku lat jednak podejmowałam konkretne sposoby na walkę z nim. Największym problemem z moją cerą jest między skórą suchą a tłustą. Próbując intensywniej walczyć moja skóra wysusza się tym samym niszcząc trądzik, jeśli zaś używam mniej silnych środków skóra staje się natłuszczona i trądzik nie ma problemów z wydostawaniem się “na zewnątrz”. Uważam, że ten problem jest większy zazwyczaj zimą, ponieważ latem samo słońce pomaga zmniejszyć widoczny trądzik. Zimą to słońce jest słabsze i nie może mi pomagać tak jak latem. Staram się używać różnych kosmetyków, bo już zdążyłam zauważyć, że z czasem trądzik pokonuje właściwości kosmetyku i nie działa on już tak jak powinien, dlatego staram się znaleźć taki kosmetyk, by zawsze był silniejszy od trądziku. Skórę na co dzień pielęgnuję używając różnych maseczek z drogerii i aptek lub szukam porad w Internecie z domowymi pomysłami na maseczki. Oczywiście pamiętam o zdrowej diecie, bo ta ma przeogromny wpływ na wyląd skóry. Kiedyś często chodziłam do dermatologów wyczekując specjalistycznych lekarstw, które ułatwią mi sprawę, ale z czasem stało się to nudne i zaczęłam się martwić o siebie nie tylko pod względem skóry twarzy, na której mam trądzik, lecz w grę wchodziła również wątroba, która mogłaby sobie nie dawać rady z tak dużą ilością tabletek. Korzystałam z usług kosmetycznych raz na półtora miesiąca jednak po braku efektów tych działań zrezygnowałam z nich. Jestem raczej młodą kobietą, 18 lat.

 


 

Problemem, z którym od lat się zmagam jest skóra naczynkowa. Pękające naczynka odbierają mojej skórze zdrowy i świeży wygląd. By je zamaskować muszę nakładać warstwę pudru i fluidu, co i tak nie zawsze daje pożądany przeze mnie efekt. Powstawanie czerwonych pajączków nasila się szczególnie w okresie letnim, gdy skóra narażona jest na promienie słoneczne, które stymulują ich wytwarzanie. W składzie kosmetyków, które wybieram nie mogą znaleźć się między innymi aceton, mocznik, alkohol etylowy czy kwas witaminy A, które podrażniają skórę. Unikam także stosowania peelingów gruboziarnistych na korzyść tych enzymatycznych, które delikatnie wmasowuję w skórę. Dotychczas z problemem uporczywych naczynek starałam uporać się sama przez codzienną pielęgnacje skóry, którą zaczynam od delikatnego spryskania twarzy wodą, osuszenia papierowym ręczniczkiem, wsmarowania grubej warstwy kremu, a następnie fluidu i sypkiego pudru. Na koniec dnia do demakijażu używam jedynie sprawdzonego żelu, który jest niezawodny. Niedawno po konsultacji z kosmetyczką zainteresował mnie zabieg zamykania naczynek, z którego mam nadzieję niebawem skorzystać. Kobieta, 22 lata

 


 

Mam 32 lata, jestem kobieta. Moim problemem jest niestety problemowa skora. A mianowicie mam trądzik różowaty, a do tego zaczerwienienia skory. Problem jak zauważyłam niestety jest genetycznym gdyż tata też miał taki problem w moim wieku. Obecnie już ma tylko małe blizny, wiec liczę, ze i mi się uda wygrać zna tej “wojnie”. Moja cera nie kaprysi specjalnie na porę roku. Tutaj raczej znaczenie ma moja dieta. Jeśli za dużo jem słodyczy czy pikantnych rzeczy to niestety od razu to widzę w lustrze. W kosmetykach szukam przede wszystkich składników antybakteryjnych. Również takich z kwasem np. azelainowym czy laktobionowym Jak i również maseczki łagodzące. A na pewno unikam kosmetyków, w których wchodzi skład alkohol czy kosmetyki mocno zapachowe. Moja pielęgnacja to głównie jest kosmetyczna a nie dermatologiczna. Z zawodu jestem kosmetologiem to mam dostęp do sprzętów jak i do kosmetyków pielęgnacyjnych. Regularnie sobie robię w okresie zimowym kwas pirogronowy z małym stężeniem, ze względu za wrażliwą skore. Kwas ten pomaga mi na trądzik, działa antybakteryjnie. Używam płynów micelarnych antybakteryjnych, gdyż woda/mydło bardzo źle działa ma moja cerę. Używam kremów przeznaczonych do moich problemów, głównie antybakteryjnych.

 


 

Moją zmorą jest skóra naczynkowa z tendencją do trądziku różowatego (tak myślę). Nie szukałam do tej pory pomocy u specjalisty, a na co dzień przykrywam cerę po prostu grubą warstwą kryjącego podkładu. Największym problemem jest wygląd mojej skóry, mocno czerwienieje pod wpływem emocji np. wstydu czy złości, niskiej czy wysokiej temperatury, alkoholu, a nawet pikantnych przypraw. Staram się unikać sauny, peelingów mechanicznych, kosmetyków zawierających alkohol. Zazwyczaj wybieram specyfiki do skóry wrażliwej, z wyciągiem z kasztana, z witaminą C, która wzmacnia naczynka.

 


 

Witam jestem 27-letnią kobietą, moim głównym problemem z cerą jest skłonność do pojawiania się pękających naczynek w obrębie nosa, policzków…a także  zmiany trądzikowe, występują one w postaci bardzo głębokich zaskórników… Próbowałam się ich pozbyć ” głębokim “czyszczeniem w postaci peelingów.. jednak w moim przypadku, ze względu na skórę naczynkowa, są one zakazane… zwłaszcza gruboziarniste… gdyż nasilają one pękanie naczynek, przez co moja twarz wygląda niczym “pomidorek “;) Mój problem nasila sie zarówno latem – ze względu na słońce( dłuższy pobyt na słoneczku i moja twarz jest cała czerwoniutka), ale też i zima mnie nie oszczędza… Mroźne dni są nawet jeszcze gorsze niż słońce…wystarczy wyjść na odświeżający mroźny spacerek i mój biedny nosek wygląda jak u renifera Rudolfa z kartki Bożonarodzeniowej;) W mojej codziennej pielęgnacji staram się unikać kosmetyków zawierających alkohol, mydło, peelingów ziarnistych, a za to stosuję kosmetyki kojące i wzmacniające moje naczynka. Moją walkę z problemem wspieram  wizytami u kosmetyczki w postaci peelingu chemicznego kwasami. W ten sposób mogę się pozbyć martwego naskórka i uchronić moją skórę przed podrażnieniem 🙂

 


 

Moim największym problemem jest brak możliwości zamaskowania trądziku makijażem i również to, że po makijażu trądzik się nasila. Tak źle i tak niedobrze… Chociaż nie – największym problemem jest to, że jestem młodą dziewczyną, która chce być piękna, a odstrasza swoją twarzą każdego, kto do niej podejdzie. Chcę być wolna, piękna, chcę musieć tylko pomalować swoje rzęsy, a nie katować twarz korektorami, podkładem i mnóstwem innych rzeczy. Na co dzień pielęgnuję skórę tonikami przeznaczonymi do skóry z trądzikiem, ale odnoszę wrażenie, że te żele i kremy tylko zaostrzają sytuację. Zdecydowanie unikam wyciskania trądziku, to jest absolutnie niewskazane. Wstydzę się pójść z taką twarzą do kosmetyczki, więc w tym zakresie niewiele mogę powiedzieć.

 


 

Witam. Jestem młodą mamą (24lata) i od dwóch lat walczę z cerą. Jest zarumieniona i z trądzikiem. Przez okres ciąży brałam dodatkowo sterydy co nasiliło objawy. Próbowałam już tylu rzeczy, że straciłam nadzieję, że jeszcze kiedyś odzyskam piękną cerę. Jeździłam na lasery, do dermatologów, kosmetologów. Kupowałam kremy, mydła, płyny… nawet stosowałam specjalną dietę i nic 🙁 wydalam krocie na to by mieć piękną cerę. Na co dzień stosuję dużo kremów nawilżających, bo cera jest bardzo sucha.

 


 

 

Zawsze wychodziłam z założenia, że lepiej zapobiegać niż potem leczyć. Że lepiej przewidywać, opóźniać, łagodzić pewne nieuniknione procesy, bo wtedy jest szansa, że przebiegną wolniej, łagodniej i w mniej widoczny sposób. To podejście szczególnie jest mi bliskie przy pielęgnacji cery – jestem młoda, ale mam świadomość, że zaniedbana w młodym wieku cera nigdy już nie wróci do swojej dawnej kondycji, dlatego zamiast czekać na widoczne oznaki starzenia, popękane naczynka i nieestetyczne zmiany – zapobiegam im stosując odpowiednie kosmetyki i w miarę możliwości czasowych / finansowych korzystam z usług salonów kosmetycznych odświeżając buzię regularnie delikatnymi zabiegami. Dzięki takim wizytom mam między innymi świadomość tego jaka jest moja cera, jakie ma tendencje i w jaki sposób na co reaguje – to bardzo cenna wiedza, która pozwala mi na co dzień lepiej dbać o jej kondycję. Jakie są moje problemy? Mam cerę niezwykle płytko unaczynioną. Wiem, że gdyby nie moja świadomość tego jak z nią postępować, miałabym na twarzy mnóstwo popękanych naczynek i byłabym z pewnością mniej pewna siebie – nic, tak jak poczucie komfortu we własnej skórze, nie dodaje nam przecież pewności siebie. Często na mojej twarzy występuje soczysty rumień i odczuwam dyskomfort, jeśli użyję zbyt drażniącego kosmetyku. Na co dzień staram się unikać mycia twarzy wodą z kranu, a zastępować ją wodą micelarną naniesioną na płatek kosmetyczny; codziennie też sięgam po wodę termalną w sprayu, bo fenomenalnie łagodzi podrażnienia i powstały na twarzy rumień. Każda pora roku tak naprawdę przysparza mi problemów – jeśli jest to lato, muszę bardzo uważać na słońce (unikam więc zbytniej ekspozycji, stosuję filtry) i staram się ją nieustannie nawilżać. Z kolei zimą mam świadomość tego, że kremy nawilżające nie sprawdzą się u mnie zbyt dobrze – muszę swoją cerę chronić przed wszelkim mrozem i wiatrem, a to jest możliwe jedynie dzięki kremom o tłustej konsystencji. Wpływ temperatury, emocji, klimatyzacji, ogrzewania, stresu – wszystko to na mojej twarzy odbija się jak na dłoni. Często po prostu czuję, jak moja twarz pulsuje od wewnętrznego ciepła i maluje się płomienistym rumieńcem, nieustannie więc uczę się jak z nią postępować, czego unikać, a z czym wejść w dłuższą znajomość. Radzenie sobie z taką cerą to proces wymagający cierpliwości, wiedzy i doświadczenia, a tego nabywa się przez całe życie, dlatego wiem, że przede mną jeszcze niejedne wnioski i wyzwania. Niemniej staram się jak mogę, by cera nie była moim powodem do zmartwień, a powodem do dumy. Jeśli ja dbam należycie o nią – ona odwdzięcza się dobrą kondycją. Inwestuję w nią więc czas, wiedzę, emocje i nierzadko pieniądze, ale mam jednocześnie nadzieję, że to wszystko zwróci mi się za kilka lat z nawiązką. Obym zatem jak najdłużej mogła jedynie skutkom zapobiegać, zamiast je leczyć!
Jestem kobietą, mam 24 lata

 


 

Mam skórę mieszaną, naczynkową i wrażliwą, która zimą jest zawsze podrażniona i zaczerwieniona, gdy wchodzę do ciepłego pomieszczenia. Nigdy nie byłam u dermatologa, radzę sobie z tym problemem sama. Pielęgnuję cerę naczyniową kosmetykami do takiej cery przeznaczonymi i biorę preparaty z rutyną, aby naczynka wzmocnić od wewnątrz, żeby nie pękały. Nie pije alkoholu, ponieważ jak tylko wypije jestem cała na twarzy czerwona, unikam potraw mocno przyprawionych i ostrych. Mam 56 lat i cera naczynkowa- mieszana- wrażliwa jest dużym problem kosmetyczny dla mnie.

 


 

Kobieta, 44 lata. Moja skóra jest lekko naczynkowa i często pojawia mi się rumień w szczególności na policzkach. Większy problem z cerą mam zimą, jak zaczyna się robić zimno, to odczuwam większy dyskomfort. Używam specjalnych kremów, stosuję maseczki, ale raczej wszystko działa łagodząco.

 


 

Kobieta, 55 lat. Od kilku lat zmagam się z trądzikiem różowatym. Na początku próbowałam różnych kremów, ale nic to nie dało. Dopiero jak poszłam do dermatologa, który przepisał mi specjalne płyny, kremy, to wygląd skóry mi się poprawił. Ostatnio byłam również u dietetyczki, która zwróciła uwagę na moją cerę i poradziła, żebym unikała pikantnych potraw.

 


 

Kobieta, 40 lat. Przez ostatnie 3 lata często występował u mnie rumień. Przy okazji badań kontrolnych okazało się, że mam nadciśnienie. Zaczęłam brać lekarstwa i rumień zmniejszył się znacząco.

 


 

Kobieta, 60 lat. Osobiście przeszłam wszystkie trzy etapy trądziku różowatego. W pierwszym etapie był tylko rumień, następnie zaczęły pojawiać się krostki, które przeszły w trzecim etapie w duże guzki. Fluid już nie pomagał i udałam się w końcu do dermatologa, który nakreślił mi plan działa. Doprowadzałam się do porządku przez rok, udało się, ale cały czas chodzę do dermatologa, bo rumień pozostał.

 


 

Beata, 29 lat. Dużo imprezuję, piję alkoholi, pale papierosy i często jem ostre potrawy, no zaczynam mieć problem ze skórą. Jest zaczerwieniona, naczynkowa. Na razie stosuję kremy do cery naczynkowej i na zaczerwienienia, a przed imprezami maseczki, a potem dużo pudru i jest ok, ale chyba będę musiała kupić jakieś lepsze kremy i pójść na jakieś zabiegi, bo z imprezek jeszcze nie zrezygnuję.

 


 

Moja walka z trądzikiem rozpoczęła się już w okresie dojrzewania i trwa nadal, mimo iż mam już 23 lata. Na początku było to dla mnie normalne, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że jest to nieuniknione w okresie dojrzewania, jednak gdy skończyłam 20 lat zaczęłam się zastanawiać kiedy będę miała spokój z trądzikiem. Oczywiście leczyłam się u dermatologa, który przepisywał różne kremy i maści, część z nich nie pomagała wcale, a część w miarę pomagała, ale tylko na jakiś czas, ponieważ gdy skóra przyzwyczaiła się do kremu, przestał on pomagać i wszystko się nasiliło. Szczerze powiedziawszy nie mogę określić, jaki to jest rodzaj trądziku, ale najgorzej, jeżeli chodzi o trądzik to jest żuchwa (gdzie występują też przebarwienia potrądzikowe) i czoło, zaś na policzkach mam skórę bardzo wrażliwą, nawet powiedziałabym, że pękają mi w tej okolicy naczynka. Pogorszenie trądziku następuje po lecie, czyli na jesień i zimę jest gorzej, a popękane naczynka są najbardziej widoczne, gdy jest bardzo gorąco lub bardzo zimno. Dlatego też chcę wypróbować wasz zestaw kosmetyków.

 


 

Jestem nastolatką w wieku 15 lat. Moim głównym problemem jest trądzik różowaty i zaczerwienienia. Nie nasilają się ani latem ani zimą, ponieważ ciągle są nasilone, zwłaszcza na policzkach, brodzie i wokół ust. Wizyty u dermatologa nie wiele zmieniały, a pieniądze na leki i maści wychodziły z portfela garściami. Próbuje walczyć z moją problematyczną cerą zmianą dietę na zdrowszą, wykluczając tłuste rzeczy oraz słodycze, dokładnie oczyszczając twarz, robiąc peelingi oczyszczające, wygładzające wyrównujące koloryt cery. Maści nie dużo pomagają, z czego jestem zawiedziona. W kosmetykach zwracam uwagę na to, aby nie było alkoholu, który może podrażnić i wysuszyć skórę, oraz składników zapychających czy silikonu. Lubię podziwiać naturalny skład lub podobny do marki CHANTARELLE, gdyż wyobrażam sobie, co kosmetyki tej firmy mogłyby zrobić z moją buzią – na pewno byłaby o wiele ładniejsza, odświeżona i czystsza. Swoją skórę na co dzień przemywam płynem micelarnym, używam żelu aloesowego, nakładam podkład i trochę pudru, wieczorem wszystko zmywam i robię peeling, a następnie używam maści związanej z moim problemem cery, z którym walczę 5 lat. Kiedyś chodziłam na wizyty do kosmetyczki na oczyszczanie twarzy i raz na mikrodermabrazję, niestety to nie pomogło tak, jak oczekiwałam. Mam duże kompleksy z powodu wyglądu mojej buźki, a nie chcę niszczyć jej w młodym wieku makijażem. Gdybym wygrała produkty marki CHANTARELLE, na pewno kompleksy by się zmniejszyły, a samoocena podwyższyła. Nie bałabym się już, że ktoś zauważy moje widoczne niedoskonałości. Mogłabym się również bez problemu pokazać mojemu chłopakowi – naturalna z piękną cerą. Byłabym bardzo zadowolona i odetchnęłabym z ulgą, po tak długiej męczącej walce pełnej łez, załamania i niechęci patrzenia w lustro.

 


 

Moim problemem, z którym usiłuję walczyć jest trądzik różowaty. Już jako nastolatka miałam problemy z trądzikiem typowo młodzieńczym, który ustępował i pojawiał się na nowo. Taki rodzaj kobiety, bardzo niezdecydowanej 🙂 Grudki i krostki zgromadzone jak gdyby pod warstwą podskórną zmuszają mnie do stosowania podkładów. Gdzieniegdzie doszukuję się też malutkich blizn, pewnie skutek noszenia trądziku przez długi okres czasu. Stosuję wiele kosmetyków mających na celu unicestwienie mojego ambarasu bądź nawet złagodzenie, ale wciąż czekam na moment, w którym uwolnię się i moja skóra ożyję na nowo. Zrezygnowałam całkowicie z wszelkich używek, odżywiam się zdrowo, używam dermokosmetyków. Sądzę, że największym problemem może być ciągle nietrafny wybór kremów. Nie używam kremów z aha czy z dioksanem- początkowo skóra wygląda nawet nieźle, ale po okresie kilku tygodni wysusza się niesamowicie, przypominając suchą, wypaloną skórę węża.. Teraz, zimą problemy ze skórą zyskują podwójną moc, moja twarz źle znosi mrozy, zmiany temperatur, suche powietrze. Oczywiście wraz z nadejściem stycznia pojawią się obrzęki twarzy, które zmniejszą moją pewność siebie o dziewięćdziesiąt procent. Koszmar potrwa do końca lutego, a ja dopiero wtedy, zadowolona, pełna motywacji założę swoją kieckę i wyruszę na ulicę. Jeszcze staram się walczyć ze skórą samodzielnie, a raczej z pomocą przyjaciółki, która wiedzę o kremach posiada niebanalną, to właśnie ona poleciła mi konkurs na Waszej stronie. Mam dwadzieścia trzy lata i rzecz jasna, jestem kobietą :).

 


 

Moim największym problemem są widoczne naczynka, szczególnie w okolicy nosa. Moja cera źle znosi zmianę temperatur, więc zimą gdy z dworu wchodzę do ciepłego pomieszczenia nie najlepiej reaguje. Latem unikam słońca. W kosmetykach szukam przede wszystkim składników kojących, unikam alkoholu. Nawilżam skórę codziennie. Przynajmniej raz w roku korzystam z zabiegu redukcji naczynek (IPL) w salonie kosmetycznym, niestety jego rezultaty nie są trwałe.

 


 

Witam, mam 25 lat. Od 12 roku życia chorowałam na ciężką postać trądziku młodzieńczego, leczyłam się sumarycznie przez 8 lat – ostatecznie retinoidami doustnie. Aktualnie pojawił się u mnie nowy problem, diagnoza u lekarza – trądzik różowaty. Byłam załamana. Tyle lat walki, blizny na twarzy, a teraz jeszcze to. Stosuję regularnie na noc preparaty od lekarza, czasem wymagam dodatkowo włączenia doustnych – gdy dolegliwości się nasilają – u mnie zwykle jest to przy zmianie temperatur – jesień i wiosna – wtedy następuje “wysyp” oraz przy sytuacjach stresowych – sesja na studiach zawsze sprawiała, że wyglądałam gorzej. Muszę niezwykle uważać na preparaty stosowane codziennie – często kremy powodują zatykanie porów i pogarszają dolegliwości, dlatego mam sporo “zalegających” produktów – takich, które zakupiłam a których stosować nie mogę. Problem stanowi też to, że moja skóra nie jest już tak “tłusta” jak kiedyś – widać oznaki zmęczenia i przesuszenia co jest skutkiem stosowanych leków – widzę już, że potrzebuję pielęgnacji na dzień, pod podkład. Bardzo potrzebuję czegoś co zabezpieczy moją cerę. Złagodzi zaczerwienienie i wykwity zapalne. Właśnie rozpoczęłam nowy etap w życiu – praca w szpitalu, mieszkanie, związek – chciałabym też taki “nowy etap” dać mojej skórze, czuję, że to czas na zmiany. Bardzo chciałabym wypróbować państwa produkt, wiążę z nim duże nadzieję i sądzę, że to marka, której warto będzie zaufać.

 


 

Mam 28 lat i moim problemem jest rumień oraz cera naczynkowa. Na buzi widać sieć nieestetycznych rozszerzonych naczyń włosowatych. Za każdym razem, kiedy zjem coś ciepłego, wypiję kawę, czy się zawstydzę, zestresuję, to pojawia się palący rumień, zwłaszcza na lewym policzku. Próbowałam różnych kremów, ale problem wcale się nie zmniejsza. Wykonano mi również zabieg usuwania laserem naczynek wokół nosa, ale nabawiłam się tylko blizn i od tej pory stosuję tylko kremy. Wiem, że powinnam unikać kawy, ostrych przypraw itd., ale wystarczy naprawdę odrobina by wywołać zaczerwienienie na twarzy.

 


 

Witam! Mam skórę naczynkową, ale dowiedziałam się o tym dopiero w zeszłym roku i dopiero teraz wiem, jakie błędy popełniałam (używałam kremów nawilżających zimą, używałam pilingów gruboziarnistych). Najbardziej moja skóra jest narażona zimą na działanie zimna i wiatru. Teraz, aby pomóc mojej skórze używam kremów typowych do cery naczynkowej, pilingi robię max. raz w tygodniu i tylko drobnoziarnistym. Skórę swoją codziennie smaruje kremem na dzień i na noc; zmywam makijaż codziennie żelem do mycia twarzy; oczyszczam skórę mleczkiem a następnie tonikiem. Kilka razy do roku uczęszczam do kosmetyczki, aby poprawić kondycję mojej skóry. Kobieta, 25 lat

 


 

Mam 32 lata i cerę naczynkową, która jest wymagającą partnerką – wrażliwa, kapryśna i łatwo ulega emocjom. Niewiele jest chwil, gdy oddycha z ulgą. A lista zaleceń i ograniczeń niestety jest długa. Dlatego też pielęgnacja jej to spore wyzwanie. Nie oznacza to jednak, że nie można się z nią zaprzyjaźnić. Największym moim problemem są naczynka w okolicy nosa i oczu. Na początku z problemem naczynek walczyłam sama, jednak efekt nie był taki jakiego oczekiwałam, teraz z pomocą dermatologa stawiam im czoło, a efekty są naprawdę zaskakujące. Kluczem do sukcesu okazała się delikatna pielęgnacja, odpowiednio dobrane kosmetyki i zmiana diety. Przede wszystkim zaczęłam skórę wzmacniać, koić, nawilżać i chronić przed negatywnymi bodźcami – warunkami atmosferycznymi (słońce, mróz, wiatr), stresem, unikać tego co ją podrażnia i eksperymentować z kosmetykami. Aby sprostać jej wymaganiom i zadowolić ją w pierwszej kolejności nauczyłam się właściwie ją pielęgnować, by zapobiegać nasilaniu się problemu. Cera naczynkowa jest cienka i wrażliwa, a każdy błąd w jej pielęgnacji mści się kolejnymi pajączkami. Zabiegi pielęgnacyjne wykonuję starannie i delikatnie – unikając masaży, tarcia, rozgrzewania. Stosuję wyłącznie delikatne kosmetyki z jednej linii pielęgnacyjnej, które zapewniają skórze kompleksową pielęgnację – tonizują, wzmacniają i chronią. Unikam tym samym preparatów zawierających substancje drażniące z alkoholem, mentolem, miętą pieprzową, olejkiem eukaliptusowym, glikolem, konserwantami, substancjami zapachowymi i barwnikami. Do demakijażu najlepiej sprawdza się płyn micelarny. Raz w tygodniu stosuję delikatny enzymatyczny peeling i maseczkę z czerwonej glinki, które się świetnie dopełniają. Podstawą pielęgnacji cery naczynkowej jest krem, w którego składzie szukam dobroczynnych składników – rutyny, glukonolaktonu, kwasu laktobionowego i azelainowego, wyciągu z kasztanowca, arniki górskiej, skrzypu, ekstraktu z miłorzębu japońskiego, rumianku, nagietka, lipy, mocznika, masła shea oraz witamin C i E. Niezależnie od pory roku krem musi zawierać filtr ochronny. Bardzo ważne okazały się zmiany w diecie. Teraz dbam, aby była bogata zwłaszcza w wapń oraz witaminy C, E i K, które doskonale wzmacniają i uszczelniają naczynka. Dlatego też sięgam po wszystkie cytrusy, czerwoną paprykę, sałatę, zielony groszek, brokuły, kapustę i szpinak. Natomiast unikam pikantnych, ostrych dań, używek (kawa, alkohol, papierosy) i całkowicie zrezygnowałam z „rozgrzewających” przypraw (pieprz, chili, cynamon, imbir). Dopełnieniem codziennej pielęgnacji i diety okazały się suplementy, zawierające witaminę C i rutynę. Teraz trzymam się zasady – „mniej znaczy lepiej”, dzięki temu skóra uspokoiła się, wzmocniła i odzyskuje zdrowy, jaśniejszy wygląd. Po prostu staje się zauważalnie piękniejsza. Problem naczynek nie zniknął całkowicie, ale dzięki wiedzy mam poczucie, że dobrze o nią dbam.

 


 

Jestem niedumną posiadaczką cery naczynkowej, wrażliwej na wiele czynników. Moim największych problemem jest chyba zmiana temperatur, której nie da się uniknąć jesienią/zimą. Skóra, zwłaszcza na policzkach, od razu robi się czerwona, przaśna, rumiana i nie czuję się z tym dobrze ani pewnie. Poza tym często moja skóra swędzi, piecze, jest podrażniona, przegrzana i widać na niej czerwone, nieestetyczne niteczki. W kosmetykach unikam parafiny, ze względu na zaskórniki oraz alkoholu, cynku, mentolu. Szukam natomiast arniki górskiej, alg, krwawnika, rumianku, kasztanowca, nagietka, oczaru wirginijskiego oraz witamin Ci K, które świetnie wpływają na moją cerę. Uważam również na dietę, unikam ostrych przypraw, alkoholu, cytrusów, papryki, mocnej herbaty i kawy, natomiast staram się jeść wiele produktów bogatych w witaminę C (np. kiszoną kapustę, mniam). Na co dzień w makijażu unikam odcieni różu (zwłaszcza w podkładzie), uważam na dietę, Unikam solarium, latem zawsze używam wysokiego filtra. Nie zapominam o filtrach także w pozostałe pory roku. Uważam także na peelingi do twarzy, zwłaszcza mechaniczne. Do demakijażu używam delikatnych płynów micelarnych i łagodnych żeli myjących. Unikam tarcia twarzy np. podczas zmywania maseczki. W zimie dobrze zabezpieczam skórę przez mrozem, wiatrem i śniegiem. Z moją cerą walczę samodzielnie, staram się poszerzać moją wiedzę na ten temat i cały czas ją uaktualniać. Kobieta, 29 lat

 


 

Kobieta, 34 lata. Mam cerę naczynkową. Pielęgnuję ją poprzez stosowanie odpowiednich kosmetyków, które nie zawierają substancji mogących dodatkowo ją podrażnić. Używam kosmetyków zawierających substancje uszczelniające i wzmacniające naczynka. Dodatkowo latem stosuję kremy do pielęgnacji skóry naczyniowej z ochroną przeciwsłoneczną.

 


 

Kobieta, 47 lat. Moja cera to cera naczynkowa. Staram się używać kremów do tej cery. Miałam kilka większych naczynek i w tamtym roku zamknęłam jej laserowo u kosmetyczki. Nie był to przyjemny zabieg, ale efekty są dalej zadawalające. Stosuję również maseczki uszczelniające naczynka i biorę suplementy.

 


 

Kobieta, 58 lat. W czasie menopauzy zaczęły pojawiać się symptomy trądziku różowatego. Najpierw rumień, a potem doszły jeszcze krosty. Myślałam, że to trądzik cery dojrzałej, ale wizyta u dermatologa rozwiała te myśli. Także walczę dzielnie. Stosuje specjalistyczne preparaty, maści, kremy. Ale cały czas muszę uważać i pilnować się, że zmiany się pogorszyły. Taka walka z wiatrakami.

 


 

Kobieta, 33 lata. Przez 5 lata stosowałam sterydy. Niestety konsekwencją tego są obecnie problemy z cerą. Kosmetyczka określiła moja skórę jako wrażliwą i naczynkową, a dermatolog powiedziała, że mam zaczątki trądziku różowatego. Stosuję oczywiście kremy do cery naczynkowej i do trądziku różowatego. Regularne stosowanie daje efekty. Musze również uważać na zmiany pogodowe. Latem stosuję kremy z filtrami, chociaż jak się opalę lepiej wyglądam.

 


 

Anita 25 lat. Mam rozszerzone naczynka. Problem nie nasila się w zależności od pory roku, ale w zależności od mojego trybu życia. Odkąd zaczęłam stosować się do zaleceń dermatologa naczynek mi nie przybywa, a skóra jest wyraźnie w lepszej kondycji. Nie jem przypraw ostrych i nie korzystam z sauny i nie robię gorących kąpieli. Korzystam ze specjalistycznych zabiegów m.in. przy użyciu kosmetyków CHANTERELLE profesjonalnych w gabinecie kosmetycznym dla cery naczyniowej. W domu używam linii Red Stop, bo działa w 100% w kremach szukam witaminy K.

 


 

Mam na imię Olga i mam 44 lata. Już od paru dobrych lat borykam się z problemem rozszerzonych naczynek. Niestety rozszerzone naczynka to w mojej rodzinie sprawa genetyczna. Jak jest ciepło lub zdenerwuję się to rumień na twarzy mojej występuje jeszcze większy. Nie ma na to lekarstwa mogę jedynie walczyć z tą przypadłością stosując kremy przeznaczone do cery naczynkowej. Chodzę systematycznie do dermatologa, który robi mi profesjonalne zabiegi m.in. laserowe zamykanie naczynek. Z efektu jestem zadowolona, ale zabiegi muszę powtarzać, a to droga zabawa.