Zabiegi z kwasami – Wasze relacje

CHANTARELLE Zabiegi z kwasami Wasze relacje

Peelingi chemiczne kwasami CHANTARELLE to efektywne, silne zabiegi estetyczne mające na celu  złuszczanie naskórka i przebudowę jego struktur na różnych poziomach w zależności od użytego preparatu. Eksperci CHANTARELLE opracowali szeroką ofertę kwasów do zabiegów peelingów chemicznych, które dają wyraźne i szybkie efekty odnowy i odmłodzenia skóry, wyrównania jej tekstury, rozjaśnienia przebarwień, redukcji blizn również potrądzikowych. W ofercie kwasów CHANTARELLE są specjalne zabiegi dla szczególnie trudnych typów skóry, takich jak skóra naczynkowa, wrażliwa, reaktywna, z objawami AZS czy trądziku różowatego, skłonna do alergii oraz nietolerująca silnych peelingów chemicznych. Co warto wiedzieć przed zabiegiem z kwasami? – polecamy artykuł

 

W konkursie WIOSENNY SEZON NA KWASY zorganizowanym z portalem CzasNaZmiane.pl wzięło udział ok 2,5 tys. osób. Serdecznie dziękujemy za wszystkie wypowiedzi. Publikujemy poniżej wybrane relacje – opisy Waszych doświadczeń po zabiegach na bazie kwasów.

 


 

Mam 33 lata i od zawsze moim problemem były piegi i przebarwienia, dlatego zdecydowałam się na zabieg peelingu chemicznego z zastosowaniem kwasu migdałowego. Rezultat przeszedł moje oczekiwania, bo piegi i przebarwienia były znacznie rozjaśnione, niektóre całkiem zniknęły. Na pewno jeszcze w przyszłości poddam się temu zabiegowi.

 


 

Byłam na serii 5 peelingów chemicznych. Moim problemem był trądzik. Zastosowano kwas salicylowy. Rezultatem było początkowo zmniejszenie się stanów zapalnych i oczyszczenie skóry, później trwałe zmniejszenie się występowania krostek. Poza tym skóra stała się gładka i napięta. Mam 37 lat.

 


 

Nigdy nie byłam jeszcze na zabiegu peelingu chemicznego z kwasami. Problemem mojej skóry są przede wszystkim przebarwienia i powstające zmarszczki. Chętnie bym spróbowała takiego zabiegu, słyszałam, że są skuteczne. Mam 42 lata.

 


 

Raz miałam okazję wypróbować peelingu chemicznego, kwasem trójchlorooctowym. Problemem mojej skóry były zwykłe niedoskonałości, zanieczyszczenia, rozszerzone pory i zaskórniki. Po zabiegu skóra była rozświetlona, napięta i w znacznie lepszej kondycji. Mam 28 lat.

 


 

Byłam na serii 4 zabiegów peelingu chemicznego. Problemy mojej skóry są związane ze starzeniem się, czyli zmarszczki, utrata jędrności i elastyczności. Już po pierwszym zabiegu miałam wrażenie „napięcia” się skóry, po całej serii zauważyłam znaczne poprawienie ogólnej kondycji skóry i wygładzenie zmarszczek. Mam 47 lat.

 


 

Moja przygoda z kwasami zaczęła się dawno temu i jest bogata w doświadczenia. Niestety, w większości przypadków kończyła się rozczarowaniem. Moja skóra bowiem jest bardzo trudna w pielęgnacji. Mimo tego, że mam 44 lata, moja skóra wciąż jest (i zawsze była tłusta). Niestety, jest również płytko unaczyniona, wrażliwa i naczynkowa. Więc niezmiernie trudno jest mi taką skórę pielęgnować. Kosmetyki do cery tłustej powodują jej podrażnienie, natomiast te do cery naczynkowej nie nadają się do pielęgnacji cery tłustej. Istna rozpacz! Próbowałam bardzo wielu peelingów, zarówno w warunkach domowych, jak i w gabinecie kosmetycznym. Przetestowałam peelingi do cery tłustej np. yellow-peel, pirogronowy, jessnera, glikolowy, a także peeling na bazie kwasu azelainowego odpowiedni do cery naczynkowej. Oczywiście, agresywniejsze peelingi do cery tłustej podrażniały moją wrażliwą cerę i trzeba było ją potem “leczyć”, by zmniejszyć zaczerwienienia, natomiast peelingi azelainowe bardzo słabo wpłynęły na poprawienie stanu cery, a po dwóch miesiącach nie było już śladu ich działania. Sam peeling azelainowy jest po prostu dla mnie za słaby. Podobnie peeling migdałowy. Dlatego bardzo chętnie przetestowałabym kosmetyki do cery naczynkowej marki Chantarelle z serii Red Stop Rosacea.

 


 

Mam za sobą kilka wizyt w salonie kosmetycznym – a tym samym kilka peelingów chemicznych wykonywanych w różnych odstępach czasu. Zdecydowałam się na peeling chemiczny z uwagi na przebarwienia posłoneczne i liczne zaskórniki. Pamiętam, że jednym ze składników takiego peelingu na pewno był kwas glikolowy. Początkowo byłam zadowolona z efektów peelingu, przebarwienia stały się mniej widoczne, ale problem z zaskórnikami pozostał nadal – być może tych zabiegów było zbyt mało. Wiek 34 lata.

 


 

Z dobrodziejstw peelingu chemicznego skorzystałam tylko raz w życiu. Otrzymałam na imieniny voucher do wykorzystania w pobliskim salonie urody. Postanowiłam zaradzić moim plecom, na których skóra daleko odbiega od ideału. Była chropowata niczym brzeg nadmorskiej plaży. Zastosowano zabieg z użyciem kwasu migdałowego. Początkowo był on bardzo przyjemny, czułam miłe ciepło rozchodzące się po całym ciele. Skończyło się mniej komfortowo, niezbyt bolesnym, ale nieco irytującym kłuciem. Sugerowano mi dla lepszego efektu serię zabiegów. Z uwagi na okres wakacyjny odłożyłem kolejne peelingi na wrzesień, gdyż niewskazana jest po nich ekspozycja na słońce. Nie byłam w stanie zrezygnować z wygrzewania się na plaży i kosztowania kąpieli słonecznych. Po powrocie okazało się, że salon urody został zamknięty. Voucher w dużej części przepadł, a ja zostałam z jednorazowym doświadczeniem chemicznego peelingu. Przed kolejnymi próbami powstrzymuje mnie dość wysoki koszt pierwszego zabiegu. Następne wizyty są zdecydowanie tańsze. A może się tylko tłumaczę, bo niemile wspominam owe kłucie. Efekt gładkości skóry był jednak rewelacyjny i warty odrobiny dyskomfortu. Dlatego idealnym rozwiązaniem wydają mi się kosmetyki do użytku domowego. Jeśli będą choć w połowie tak skuteczne jak zabieg, będą warte wielu wyrzeczeń.

 


 

37 lat. Zabieg kwasem pirogronowym miałam wykonany miesiąc temu. Poszłam do gabinetu z myślą, że będę miała robioną mikrodermabrazję diamentową, ale kosmetyczka poleciła mi kwas, więc się zgodziłam. Po zabiegu skóra się łuszczy na policzkach, ale to standard, poza tym oznacza, że kwas działa. Ogólnie po zabiegu skóra jest bardziej odżywiona, gładsza, błyszcząca. Pory i przebarwienia pozostały, ale to dopiero pierwszy zabieg wiec nie można oczekiwać zbyt dużo. Spróbuję jeszcze 2-3 razy i wtedy ocenię efekty. Mam nadzieję, że nie będę żałować:)

 


 

Kilka dni temu miałam peeling kwasem glikolowym. Pani dermatolog nałożyła mi 50%-we stężenie kwasu. Uczucie, niestety, dość fatalne… Pani dermatolog dokładnie przez cały czas obserwowała reakcję mojej skóry. Po kilku minutach zmyła mi kwas. Po wyjściu byłam cała czerwona jak burak:). Przez 2 kolejne dni nadal byłam jeszcze czerwona, a nawet brązowa pod koniec trzeciego dnia. Potem skóra zaczęła się łuszczyć, odpadała całymi płatami. Teraz już jest w porządku, wyglądam prawie normalnie. Skóra jak na razie jest bardzo gładka i jędrna, nie ma śladu po przebarwieniach. Mam nadzieję, że tak już zostanie i skończą się moje problemy ze skórą potrądzikową. Wiek – 30 lat

 


 

Mam dość problematyczną cerę – mieszaną, pełną niedoskonałości takich jak dość głębokie zaskórniki, wypryski, przebarwienia. Jednocześnie moja skóra ma niestety również tendencję do wysuszania, staram się więc decydować na ‘mało ryzykowne’ zabiegi. Jednym z takich zabiegów okazał się być właśnie peeling migdałowy. Już po pierwszym zabiegu było widać znaczną różnicę – skóra stała się bardziej gładka, pory które były dotychczas zatkane sebum – oczyszczone. Po czterech zabiegach widać, że skóra jest zdrowsza, czysta i odświeżona. Pozbyłam się większości przebarwień i blizn potrądzikowych, których miałam sporo, skóra zyskała zdrowy koloryt. Z chęcią zdecyduję się na kolejną serię zabiegów, aby utrzymać ten efekt. Polecam wszystkim osobom borykającym się z problemem nawracających zaskórników! 🙂 Ciężko mi opisać dokładny przebieg zabiegu, ponieważ nie jestem profesjonalistką. Z całą pewnością mogę natomiast powiedzieć, że zabieg nie był bezbolesny, nawet przyjemny, a działanie użytego preparatu oraz wykonanie zabiegu było w pełni satysfakcjonujące i na pewno warto to powtórzyć. 🙂  28 lat

 


 

Skusiłam się jakiś czas temu na peeling kwasem mlekowym. Zabieg został przeprowadzony przez profesjonalistkę, u której wykonuję zabiegi od kilku lat. Zdecydowałam się na ten dość delikatny peeling, aby poprawić stan mojej skóry, odświeżyć ją i odżywić. Wolałam nie eksperymentować z silniejszymi peelingami ze względu na moją bardzo wrażliwą skórę na twarzy. Z efektu jestem zadowolona, skóra ładnie się złuszczyła, ale nie została głęboko podrażniona. Wygląda teraz o wiele zdrowiej. 32 lat

 


 

Jestem po 8 zabiegach peelingu pirogronowego. Kosmetyczka doradziła mi wykonanie całej serii zabiegów, gdyż wtedy efekt jest dużo lepszy. Skóra za pierwszym razem łuszczyła się bardzo słabo, za drugim razem było już dużo lepiej pod tym względem. Trzeci zabieg całkowicie wygładził moją twarz, jest teraz rozjaśniona, świeża i gładka w dotyku. Jestem bardzo zadowolona i zamierzam kontynuować te zabiegi, bo rzeczywiście przynoszą efekty – skóra ma bardzo zdrowy wygląd. Polecam wszystkim! Wiek 31 lat

 


 

Moja wizyta w gabinecie na tzw. kwasach nie przyniosła żadnych rezultatów. Merytorycznie byłam do zabiegu przygotowana bardzo dobrze. Wiedziałam, na czym polega zabieg, jakie powinny być efekty, jak pielęgnować skórę po zabiegu itp. Kosmetyczka zastosowała kwas glikolowy – stężenia niestety nie pamiętam. Oczyściła twarz i posmarowała nim buzię. Poczułam delikatne pieczenie. Minęło kilka minut i już zmyto mi go z twarzy. Zabieg był krótki. Efekt niestety żaden. Być może gdybym zdecydowała się na całą serię, było by inaczej. Być może jestem zbyt gruboskórna, by po pierwszym razie widzieć efekt. A może po peelingu medycznym dopiero zobaczyłabym postępy. Zabieg w gabinecie jak dla mnie był zbyt delikatny.

 


 

Od ponad 10 lat nieustannie toczę walkę ze zmianami trądzikowymi i uporczywymi objawami tych zmian – wypryskami, zaskórniakami, grudkami i rozszerzonymi porami. Wspomniane wizyty, tak jak i wcześniejsze konsultacje dermatologiczne nie przyniosły w moim przypadku trwałych rezultat ów, a jedynie pustkę w portfelu. Jeden zabieg z kwasem migdałowym przyniósł tylko chwilowe wygładzenie skóry i jest to zrozumiałe. Nie było mnie po prostu stać na regularne wizyty w salonie.

 


 

Aktualnie mam 24 lata i od tamtych wakacji (była to moja pierwsza styczność z tematem kwasów w leczeniu trądziku) staram się na własną rękę szukać kosmetyków z kwasami i stosować je, oczywiście z uwzględnieniem konieczności stosowania kremów z filtrem. Z jakimi kwasami się w ten sposób zetknęłam? Krem z kwasem azelainowym nie wywarł na mojej skórze żadnego wrażenia. Dopiero gdy zastosowałam krem z 6% stężeniem kwasu glikolowego pojawiły się tak długo oczekiwane przeze mnie rezultaty. Ale oczywiście nie na stałe, dlatego na zmianę stosuję też kremy z 5% i 10% stężeniem kwasu migdałowego. Duży nacisk kładę też oczywiście na nawilżanie i unikanie komodogennych substancji w kosmetykach kolorowych.

 


 

Moja przygoda z kwasami miała miejsce trzy lata temu i w zasadzie nie jest długa. Jestem przed czterdziestką i tak na prawdę nigdy nie miałam problemów z cerą. Żadnego trądziku, przetłuszczania się, czy innych problemów. Jedyne czego od zawsze potrzebowała maja cera to nawilżenia i ukojenia, bowiem od zawsze miała skłonność do przesuszania i była nieco nadwrażliwa. Po trzydziestce na czole i policzkach pojawiły się przebarwienia. Początkowo pomagały kosmetyki rozjaśniające, ale po jakimś czasie okazały się niewystarczające i zdecydowałam się na zabieg kwasami. Ze względu na nadwrażliwość nakładano mi tylko kwas migdałowy. Cera radziła sobie z nim doskonale, bez większych sensacji. Złuszczanie było delikatne, prawie niezauważalne, ale też spektakularnego rozjaśnienia przebarwień nie było. Za to kondycja cery znacznie się poprawia, była rozświetlona, nawilżona i jakby bardziej jędrna. Zdecydowałam się na trzy serie po pięć zabiegów. Mimo, że w kwestii rozjaśnienia przebarwień nie było efektu “wow”, to jak prezentowała się moja cera bardzo mi się podobało. Muszę to kiedyś powtórzyć…

 


 

Z zabiegu kwasami korzystam regularnie i nie tylko w obszarze twarzy. Studiuję Kosmetologię i uwielbiam kwasy. Wiem ze są idealne niemalże na każdy problem skóry i doskonale można dobrać odpowiedzi kwas do wieku i cery każdej kobiety a także mężczyzny! 🙂 Mam 22 lata i najczęściej serwuje sobie zabiegi z kwasem migdałowym.

 


 

Wykonywałam peeling chemiczny z kwasem salicylowym. Moim problemem były zmiany posłoneczne, przebarwienia, Skóra po zabiegu była zaczerwieniona, na drugi dzień wydawała się bardziej napięta i sprawiała wrażenie opalonej. Niestety po kilku dniach zaczęła się złuszczać i pękać. Peeling sprawił, ze zmniejszyły się przebarwienia a mniejsze całkowicie zniknęły. Zabieg wykonywałam 3 razy. Mam 38 lat.

 


 

Mam 30 lat, jako nastolatka zmagałam się z ogromnymi problemami skórnymi. Te problemy z wiekiem trochę ustąpiły jednak nie pozbyłam się ich całkowicie. Regularnie odwiedzam kosmetyczkę i robię oczyszczanie skóry. Zawsze robiłam mechaniczne jej oczyszczanie aż pewnego dnia zaproponowała właśnie kwasy. Pomyślałam, czemu nie bezboleśnie szybko, jednak o wiele drożej. Ale jak ma być lepiej ok, zgodziłam się. Kosmetyczka użyła kwasu (…) pirogronowego. Byłam na 8 zabiegach. Faktycznie stan mojej skóry poprawił się, była gładka, delikatna, pozbawiona stanów zapalnych czy ropni. Niestety zaskórniki zostały i tak trzeba było usunąć je mechaniczne. Teraz już co pół roku usuwam mechaniczne zaskórniki po jakimś tygodniu robię kwasy, ale tylko 3,4 zabiegi.

 


 

Mam na imię Dagmara i swoją przygodę z kwasami Chantarelle zaczęłam w szkole kosmetycznej gdzie miałam szkolenie z tej firmy, miałam wtedy 23 lata. W prawdzie był to tylko jeden zabieg, ale za to rewelacyjne efekty. Mam skórę mieszaną z licznymi zaskórnikami i tłustą strefą T. Miałam zaaplikowany kwas mlekowy 30 % pH 3,5. Pierwszy raz czułam, że ten kwas działa, piszę o tym dlatego bo stosowałam kwasy z różnych firm zarówno na sobie jak i na moich klientach i nigdy nic nie było czuć no i efektów również nie było 🙁 Kwas mlekowy z firmy Chantarelle sprawił że moja skóra zaczęła oddychać, była odświeżona i gładka. Byłam w szoku, gdy spojrzałam po kilku godzinach w lustro i zauważyłam, że liczba zaskórników się zmniejszyła. A co najważniejsze strefa T już tak nie błyszczała. Byłam bardzo zadowolona z tego efektu, nawet moja rodzina zauważyłam zmiany 🙂 (…) Teraz mam 26 lat i niedawno urodziłam dziecko a moja cera znowu wymaga kuracji kwasami dlatego też biorę udział w tym konkursie bo kwasy z firmy Chantarelle są naprawdę skuteczne i bardzo bym chciała żeby moja skóra na twarzy była znowu taka jak po tamtym zabiegu 🙂 Mam w planach otworzyć własny gabinet kosmetyczny i na pewno na półkach znajdą się kosmetyki  z tej serii, bo chce żeby moi klienci byli zadowoleni tak jak ja wtedy.

 


 

Zdarzyło mi się być 5 albo 6 razy na zabiegach kwasami migdałowym i glikolowym, i rzeczywiście – ta krótka seria usatysfakcjonowała mnie. Kilka lat temu miałam nieprzyjemną przygodę z torbielą na lewym policzku, która pojawiła się nie wiadomo skąd i jak. Na szczęście – dzięki mądremu dermatologowi (miał chyba ze 100 lat..) udało się uniknąć cięcia, a torbiel usunęłam sama przy pomocy podgrzewanej ziołowej płukanki (co w tej płukance dokładnie było – nie mam pojęcia, ale zadziałało). Niestety w miejscu, w którym wcześniej była torbiel, pozostały ślady – lekkie przebarwienia oraz pewne zwiotczenie. Poradzono mi zabiegi kwasem migdałowym oraz glikolowym, więc poddałam się im i jestem wyjątkowo zadowolona. Skóra w tym miejscu stała się wyraźnie jędrniejsza, a jej koloryt został ujednolicony, co mnie niezmiernie cieszy. Polecam zabiegi kwasami każdemu, kto ma problemy z różnego rodzaju uszkodzeniami skóry i przebarwieniami. Polecam także mezoterapię bezigłową, ale to już inna bajka:) Mam 30 lat.

 


 

W zeszłym roku na jesieni korzystałam z serii zabiegów kwasem migdałowym. Zastosowano kwas migdałowy. Problem skóry – szary, zmęczony koloryt, rozszerzone pory i nadmierne przetłuszczanie, delikatne przebarwienia. Z efektów byłam bardzo zadowolona – wygładzenie koloru i zamknięcie się porów, podrażnień większych nie zauważyłam. Wiek – 31 lat

peelingi chemiczne - kwasy kosmetyczne dla salonów